Samochód używany. Czy bać się aut z dużym przebiegiem?

Samochód używany. Czy bać się aut z dużym przebiegiem?

Nie jest tajemnicą, że wiele pojazdów używanych oferowanych na polskim rynku ma cofnięte liczniki. Pomijając kwestie uczciwości sprzedających, sytuacja rynkowa zachęca do manipulacji. Powód jest prosty - kupujący chcą jak najtaniej kupować samochody z jak najniższymi przebiegami, licząc na ich dobry stan i - w perspektywie - bezproblemową eksploatację. Czy ten tok rozumowania jest słuszny?

Zacznijmy od tego, że przebieg przebiegowi nierówny. Optymalne warunki eksploatacji samochodu to długa, jednostajna jazda w dalekiej trasie. W stosunku do eksploatacji w ruchu miejskim - mniejsza jest liczba rozruchów silnika, skrócony jest też czas jego pracy „na zimno”. Mniejsza liczba zmian biegów spowoduje, że sprzęgło starczy na dłużej, a brak potrzeby ciągłego kręcenia kierownicą sprawi, że jej wieniec będzie mniej zużyty. W przypadku auta używanego często weryfikacja sposobu jego eksploatacji przez poprzednich właścicieli jest niemożliwa. Samochody z dużymi przebiegami - załóżmy że jest to ponad 300 tys. km - w zdecydowanej większości były za to odpowiednio serwisowane. Dlatego bardzo ważne przy sprawdzeniu interesującego nas egzemplarza powinno być przeanalizowanie jego historii serwisowej. Może się okazać, że auto mimo mało zachęcającej wartości wskazywanej przez licznik przebiegu, ma wymienione kluczowe i drogie podzespoły i tym samym może być bardziej atrakcyjne niż jego odpowiednik z mniejszym przebiegiem, którego te usterki dopiero czekają. Oczywiście, mechanika to tylko jeden z aspektów na które trzeba zwrócić uwagę. Długie przebiegi autostradowe mogą pozostawić po sobie dużo odprysków na przedniej części nadwozia, a intensywną eksploatację miejską można rozpoznać po zużytych zawiasach drzwi, wysiedzianym fotelu kierowcy, czy wytartej kierownicy i dźwigni zmiany biegów.

Z drugiej strony, niski przebieg nie zawsze oznacza brak konieczności poniesienia nakładów i nie zawsze należy go traktować jako gwarancję bezproblemowej eksploatacji. Jedną z najważniejszych kwestii, na które w tym przypadku należy zwrócić uwagę są interwały wymiany płynów eksploatacyjnych. To, że samochód pokonuje rocznie np. 2-3 tys. km, nie oznacza, że nie trzeba w nim wymieniać oleju. A wielu użytkowników niestety o tym zapomina. W efekcie, po weryfikacji historii serwisowej, może się okazać, że olej wymieniany był co kilka lat. Kolejną wątpliwością jest sposób przechowywania samochodu. Najlepiej, jeżeli stał w suchym garażu. Gorzej, jeśli miesiącami, albo latami parkował „po chmurką” np. pod blokiem. W przypadku takiego auta, może się okazać, że podwozie jest skorodowane, a opony, hamulce i akumulator nadają się do natychmiastowej wymiany.

Redakcja poleca:

Samochód używany. Czy bać się aut z dużym przebiegiem?

Prawo jazdy. Zmiany w nagrywaniu egzaminówJak jeździć samochodem z turbosprężarką?Smog. Nowa opłata dla kierowców

W każdym przypadku najważniejsze (i niestety, często najtrudniejsze) jest dokładne zweryfikowanie stanu technicznego i sprawdzenie historii serwisowej. W przypadku serwisowania auta w ASO z reguły nie będzie to trudne. Gorzej, gdy nie mamy pewności autentyczności dokumentacji pojazdu - wszak handlarze są biegli w podrabianiu książek serwisowych. Podejrzenia powinny budzić jednakowe stemple, podpisy czy charakter pisma. W czasach ogromnej popularności detailingu dość łatwo można się nabrać na licznik po korekcie - zwłaszcza dotyczy to osób „kupujących oczami”. Wyprane, pachnące wnętrze, pełny blasku lakier czy umyty silnik oprócz zachwytu, powinny wzbudzić też ostrożność. Często stosowanym zabiegiem jest wymiana lub obszycie nową skórą kierownicy - w takim przypadku należy przypuszczać, że poprzednia była ponadprzeciętnie zużyta - koniecznie trzeba ten fakt zestawić ze stanem licznika oglądanego auta.

Zobacz także: Jak dbać o opony?

Jednym z kluczowych elementów, który powinniśmy zrobić przed zakupem, to wizyta kontrolna w autoryzowanej stacji serwisowej danej marki i to wybranej przez nas, a nie przez sprzedającego. Jeśli sprzedający nie zgodzi się na taką kontrolę, lepiej zapomnijmy o jego ofercie. Pamiętajmy też, że ten wydatek kilkuset złotych, będzie dla nas w perspektywie czasu opłacalny. Może nas bowiem uchronić przed jeszcze większymi kosztami napraw i da nam w miarę rzetelną ocenę faktycznego stanu technicznego pojazdu.

Nie ma uniwersalnej odpowiedzi na pytanie czy lepsze jest auto z niskim, czy wysokim przebiegiem. W każdym z tych przypadków można trafić na dobry egzemplarz oraz na taki, który będzie wymagał niemałych inwestycji. Zawsze weryfikujmy informacje przekazywane nam przez sprzedających, a w razie wątpliwości - poradźmy się fachowców.