Hej Mazda, czuję się zardzewiały. Samochód ma rozpoznawać problemy ze zdrowiem

Hej Mazda, czuję się zardzewiały. Samochód ma rozpoznawać problemy ze zdrowiem

WiadomościWiadomości05.11.202143 interakcjeGrzegorz Karczmarz05.11.2021Wiadomości

Hej Mazda, czuję się zardzewiały. Samochód ma rozpoznawać problemy ze zdrowiem

Grzegorz Karczmarz05.11.202143 interakcje43 interakcjeDołącz do dyskusji

Bądź na bieżąco:

Facebook Twitter Instagram YouTube

Mazda idzie w stronę błyskawicznej oceny stanu zdrowia dokonywanej przez samochody.

Dacia publikuje badania, że klienci nie chcą prawie żadnych technologicznych nowości w samochodach. Kamera do cofania, klima, radio i elo. Są w stanie zrezygnować niemal ze wszystkiego, byle cena była dobra. Tymczasem Mazda prezentuje inną postawę, chcą trochę dorzucić do pieca. Planuje ze swoich samochodów zrobić urządzenie diagnostyczne. Zastosowane technologie mają błyskawicznie wykryć problemy ze zdrowiem u kierowców.

Pragnę zegarka, żeby mi mierzył różne parametry związane ze zdrowiem

Mam już jeden, ale mi mało. Bym chciał, żeby mnie ktoś tak kompleksowo ciągle badał. Dlatego zegarki monitorujące tętno, bawiące się w mierzenie poziomu saturacji i w funkcję EKG, już mnie nie dziwią. Systemy monitorujące zmęczenie kierowcy w nowych samochodach też już nie. Przywykłem, że czasem zobaczę komunikat zrób przerwę na kawę, albo wykryto wysoki poziom zmęczenia kierowcy. Przerwa na kawę zawsze jest dobra, ale wysoki poziom zmęczenia rzadko pokrywał się z rzeczywistością. Tę dbałość samochodu o kierowcę chce rozwijać Mazda.

W ojczyźnie Mazdy, Japonii, kierowcy zdają się być trochę wiekowi. Głośny był śmiertelny wypadek spowodowany przez emerytowanego urzędnika. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że wciąż prowadził samochód już dawno po przekroczeniu granic swoich możliwości psychicznych i fizycznych. Może gdyby jechał Mazdą przyszłości, ta podpowiedziałyby mu, że ma 200 lat.

Samochód nas obserwuje

Samochody chcą coraz bardziej się o nas troszczyć i nie bardzo obchodzi je nasze zdanie. Wzmożona kontrola staje się podstawą wzajemnego zaufania na lini właściciel – samochód. Tesla potrafi wyłączyć Autopilota, gdy ktoś zasłoni wewnętrzną kamerę. Pragnie kierowcę mieć cały czas na oku.

Według planu Mazdy, jej samochód ma sam zjeżdżać na pobocze i włączać światła awaryjne i sygnał dźwiękowy. Automatyczne połączenie z numerem alarmowym również jest w planach. Stanie się tak, gdy samochód wykryje zawał serca lub udar. Będzie obserwował jak kierowca porusza głową, odchylenia w sposobie kierowania samochodem i inne niewielkie zmiany. Ma ostrzec kierowcę nawet wcześniej niż pojawią się właściwe objawy. Taka technologia może z Japonii trafić do Europy. Ludzie na to czekają.

Oprócz tych co nie czekają

Wielu widzi w takich technologiach potencjał. W USA słynny jest przypadek Elizabeth Holmes, która w temacie opieki zdrowotnej opartej na technologii obiecała zbyt wiele. Stworzony przez nią start-up Theranos zebrał 700 milionów dolarów na rewolucję w branży medycznej. Błyskawiczna analiza krwi pobranej z opuszka palca miała być branżowym przełomem. Firmę w pewnym momencie wyceniano na 9 miliardów dolarów. Drobny pech tych inwestycji polegał na tym, że urządzenie zwane Edison niezbyt chciało podawać dokładne wyniki. Całość się rypła i zakończyła pozwami i procesem, ale olbrzymie zainteresowanie, jakie wzbudził Theranos pokazuje, że błyskawiczna ocena stanu zdrowia to przyszłość. Nawet jeśli jakiś jej fragment ma być wykonywany przez samochód.

Przykład japońskiego urzędnika pokazuje, że kierowcy niekoniecznie są gotowi na rozstanie z kierownicą, mimo że po tej sprawie w Japonii wzrosła liczba rezygnacji z prawa jazdy składanych przez starsze osoby. Przewidywanie nadchodzącego zawału za kierownicą nikomu nie zaszkodzi. Byłoby jednak miło, gdyby system działał dobrze, a nie jak rozpoznawanie znaków drogowych, które w samochodach przypomina zazwyczaj losowanie totalizatora. Niedziałających technologii mamy już za dużo, co też zdają się już dostrzegać klienci.

Udostępnij na facebookuUdostępnij na twitterzemazda