Legia.Net - Legia Warszawa - Legia walczyła, ale punktów z "Jagą" nie zdobyła

Galerie

Jan Szurek

53

Marcin Szymczyk

72

Legia.Net - Legia Warszawa - Legia walczyła, ale punktów z

- Zapis relacji tekstowej na żywo

Po porażce z Omonią tylko czterech graczy ostało się w składzie na mecz z Jagiellonią. Walerian Gwilia znalazł się nawet poza kadrą. Rewolucja w drużynie nie przyniosła rewolucji w grze. Dopiero w drugiej połowie legioniści wlali nadzieję w serca kibiców. Kilka zmian personalnych poprawiło sytuację Legii, ale to było za mało na skutecznych graczy „Jagi”. Na początku meczu najgroźniejszy w ataku był… Paweł Stolarski. Krytykowany ostatnio zawodnik popisowo podłączał się do akcji i równie dobrze dośrodkowywał. „Stolar” mógł mieć asystę już w pierwszej minucie, ale na lekkim spalonym był Tomas Pekhart. Czech głową wbił piłkę do siatki. Wynik meczu nie zmienił się, choć w powietrzu czuć było gola dla Legii. Najpierw sprawy w swoje ręce wziął sam Stolarski. Obrońca po rajdzie w pole karne uderzył mocno w Pavelsa Steinborsa. Jagiellonia odgryzała się pojedynczymi akcjami. Juan Camara pomknął prawą stroną mijając przy tym "Stolara", podał przed pole karne do Tomasa Prikryla, który uderzył w nogi obrońców, a piłka wyszła za linię boczną. Od tego momentu gra „Jagi” wyglądała lepiej. Legia zakładała wysoki pressing i do 19. minuty to się sprawdzało. Wtedy, daleką piłkę w okolice pola karnego Legii posłał Błażej Augustyn. Pojedynek siłowy z Luisem Rochą wygrał Prikryl. Czech znajdował się już w polu karnym i podał do niepilnowanego Jakova Puljicia. Chorwat strzelił obok bezradnego Artura Boruca. Strzelca „Jagi” nie przypilnowała spóźniona obrona Legii, a szczególnie William Remy.

Legia nie odpowiedziała najlepiej na stratę gola. Obraz gry był podobny jak w ostatnich meczach. Wiele wrzutek, mało rozegrania, zero elementu zaskoczenia. Jedynie można było pochwalić szalejącego na skrzydle „Stolara”. Goście byli do bólu skuteczni. Potwierdzenie tego kibice zobaczyli w 28. minucie. Legia była za wysoko ustawiona po akcji, z czego skorzystał Martin Pospisil. Pomocnik przejął piłkę na własnej połowie i pięknie, zewnętrzną częścią buta, podał do Jesusa Imaza. Hiszpana nie dogonił Remy i w sytuacji sam na sam, podciął piłkę nad wychodzącym Borucem. 0:2. Tragiczny wynik i sytuacja Legii na wczesnym etapie spotkania. Rozruszać to próbował, oczywiście Stolarski. W jednej z sytuacji faulem, tuż przed polem karnym, powstrzymał go Camara. Pod koniec pierwszej połowy widoczna była bezradność gospodarzy. Jagiellonia stała się jeszcze aktywniejsza i po prostu lepsza. Goście zaskakiwali ciekawymi rozwiązaniami przy rzutach rożnych, a Legia… niczym. Doszło do tego, że za rozgrywanie zaczynał brać się Artur Jędrzejczyk.

„Wojskowi” nie mieli wyboru, druga połowa musiała być inna. Trener Vuković wprowadził na murawę Domagoja Antolicia i Luquinhasa. Znowu lepiej rozpoczęła Legia. Jose Kante zebrał piłkę w polu karnym po kiksie Pospisila, doskonale do napastnika wyszedł z bramki Steinbors i zablokował strzał. Chwilę później uderzał Jędrzejczyk, ale nad bramką. Niewidoczny Bartosz Kapustka swoją pierwszą akcję przeprowadził w 56. minucie. Skrzydłowy minął obrońcę, po czym uderzył na bramkę. Ponownie dobrze zachował się Steinbors. Łotysz w całym spotkaniu był czujny, grał odważnie, piąstkował piłkę na przedpolu, nie popełniał błędów. Nie miał jednak szans w 60. minucie. Luquinhas zszedł do środka i uderzył na bramkę. Strzał sparował do boku bramkarz, a tam piłkę przejął Kapustka. Nowy gracz Legii miękko dośrodkował na głowę Pekharta, a Czech zrobił to co umie najlepiej w takich sytuacjach, umieścił piłkę w siatce. Rozpaczliwie interweniował jeszcze Steinbors, lecz to było za mało. Mecz się zaostrzył, a Legia poczuła krew. W jednej z sytuacji głowami zderzyli się Puljić i Bartosz Slisz. Młody gracz „Wojskowych” musiał zejść do szatni z rozciętą głową. Jego miejsce na środku pola zajął Michał Karbownik. Nerwowo na całe zdarzenie zareagowali, ukarany żółtą kartką Vuković, i kierownik drużyny Konrad Paśniewski, który ujrzał czerwony kartonik.

Legia dalej atakowała. Luquinhas, który zdecydowanie rozruszał grę, podał do Rochy. Portugalczyk dośrodkował, z piłką minął się Kante, zderzyli się ze sobą Bodvarsson i Steinbors, bramkarz szybko wstał, a Legia kontynuowała akcję. Powstało ogromne zamieszanie. Najpierw uderzał Kapustka, potem Rocha wykonał centrostrzał, który prawie przeciął Kante. „Jaga” wyszła z opresji. Gospodarze dalej atakowali, dalej szukali remisu. Goście przedłużali grę jak tylko mogli. Powolne ruchy przy wykonywaniu stałych fragmentów, kładzenie się na ziemię, a czas dla Legii nie był sprzymierzeńcem. W taki sposób „Wojskowi” na swoją najlepszą okazję musieli czekać do 90. minuty. Dośrodkowanie Antolicia w pole karne znalazło, wprowadzonego wcześniej, Macieja Rosołka. Napastnik w doskonałej sytuacji uderzył tylko w słupek bramki. Jagiellonia przetrwała napór gości do końca meczu. Legia obudziła się za późno. Pierwszą połowę przespała, a początkowa taktyka nie przyniosła dobrego skutku. Teraz czas na przerwę reprezentacyjną, czas na przemyślenia i zmiany. Następny mecz Legia zagra 11 września, z Wisłą Płock na wyjeździe.

Autor: Piotr Gawroński